Strona główna :D

czwartek, 2 października 2014

Epilog


                                                                              ***
-Nieprzewidziane katastrofy lotnicze zdarzają się często, ale dlaczego właśnie ich spotkała taka śmierć?
Juliette jest ..była- kilka szlochów dobiegło mojemu słuchowi podczas gdy Zayn czytał swoją przemowę . Kartka przesiąknięta łzami i utratą sensu życia. -cudowną dziewczyną i chociaż chciałem budzić się obok niej każdego ranka ...ona nie wybrała mnie -Zayn otarł ściekające strumienie łez . Spojrzałem w kierunku zapłakanej kobiety  przysięgam , że  gdybym tylko miał czucie w nogach to wstałbym i podszedł do niej , przycisnął bym ją do piersi i nie puścił do końca życia. -Myślę, iż mimo smutków które spotkały ją ostatnimi czasy-westchnął i spojrzał na mnie . Tak strasznie żałuje że potraktowałem ją jak gówno . Czuje się bardzo winy temu całemu zdarzeniu, bo gdyby nie fakt że zarwaliśmy ona nie chciałaby wracać do domu a Harry nie poleciał by za nią . "To wszystko moja wina!" -była bardzo szczęśliwa . Harry był moim przyjacielem . Co prawda nie układało się nam najlepiej od ...pewnej sprawy  od tamtego momentu co noc płakałem w poduszkę z myślą, że nadejdzie dzień w którym jesteśmy znowu jak bracia . -Na końcu załamał mu się głos a ja znowu przestałem czuć swoje nogi . Chciałem wstać by powiedzieć kilka słów o Juliette i Harrym.
"Przecież to przez ciebie nie żyją!" stłumiłem płacz by dojść do miejsca w którym przed chwilą stał Zayn . Wszystkie oczy spoczęły na mnie . Czuje się tak bardzo osaczony . Moje serce wariuje jakby poraził je prąd .
-Tak...tak bardzo mi przykro z powodu ich śmierci.-zacząłem dławić się własnymi łzami gdy chciałem powiedzieć jeszcze że to przeze mnie nie żyją. Poczułem oplatający mnie chłód odwróciłem się by zobaczyć pustkę na dalszym planie widzę grupkę zapłakanych znajomych Harry'ego .
Odszedłem na swoje miejsce . Na moje miejsce wszedł Liam i zaczął opowiadać jak miło spędził czas z Harrym oraz Juliette . " To przez ciebie wszyscy cierpią! Jesteś mordercą" głos w mojej głowie mówi prawdę to ja ich zabiłem.
Kilka godzin później siedzieliśmy na kanapie u mamy Harry'ego wspierając ją tak jak tylko możemy.
Nie dam rady dłużej tu być. Poderwałem się do drzwi mijając Louisa który niósł filiżankę herbaty dla mamy Juliett , wymieniłem z nim spojrzenie pełne bólu i wyszedłem z domu.
Wsiadłem w samochód i jechałem sam nie wiem gdzie . Zatrzymałem samochód na środku drogi gdy zobaczyłem wielkie jezioro przez które ciągnęło się długie molo . Usiadłem na samym końcu i zacząłem pisać SMS do Zayna .


             "Pamiętam jak pierwszy raz was zobaczyłem ...byłem szczęśliwy , że mogę z wami śpiewać na koncertach, spędzać z wami czas. Miałem to czego najbardziej na świecie chciałem mieć....miałem braci.
Dziękuję , że byliście ze mną i wspieraliście mnie i mimo to , że zawsze śmieliście się ze mnie bo nie umiałem rozmawiać z dziewczynami Ta jedna dziewczyna umiała rozmawiać ze mną ...ale ja jak zawsze spieprzyłem wszystko. Przeze mnie ona i mój przyjaciel..brat nie żyją. Nie umiem żyć ze świadomością , że ich zabiłem. Dziś sam kończę ze sobą . Pamiętajcie , że zawsze was kochałem i kochać będę . Louis nigdy nie dorośnij ,bo zawsze wszystkich denerwujesz ale i tak każdy Cię kocha.
Zayn ty bądź sobą i nie ucz się tańczyć bo to ci nigdy nie wyjdzie!
Liam ty też się nie zmieniaj i bądź naszym kochanym tatusiem .
                                                                                  Kocham was.
                                                                                  Żegnajcie ..Niall "



                                                           *DWA DNI WCZEŚNIEJ *


-Przepraszam ,czy tu jest wolne miejsce? -zapytał męski głos zamknęłam oczy i szybko otarłam łzy by nie widział że płacze. Odwróciłam się i szok
ogarnął moje całe ciało.
-Harry? -Zapytałam gdy usiadł koło mnie.
-Juli nie płacz , lecę z tobą. -powiedział , wciąż nie mogę uwierzyć , że jest tu ze mną. Przytuliłam go i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Przepraszam , że nie zaczekałam. -odparłam nie widziałam jego twarzy ale wiem że się uśmiecha.
- To i lepiej , mój plan wypalił. -Wymamrotał
-Jaki plan? -wyszeptałam i odkleiłam się od niego.
-Gdybyś nie poszła , nie wiem jakbym rozegrał scenę , by wrócić do samochodu po walizkę i jeszcze kupić bilet na ostatnią chwile. -odparł a ja oparłam
na siedzenie. Gdy nagle samolot jakby się trząsł . Wystraszeni pasażerowie zaczęli panikować, a ja mocno przytuliłam się do Harry'ego.
-Spokojnie ..to nic takiego, mała awaria..-pocieszał mnie .
-Zginiemy ! Wszyscy zginiemy ! -zaczął krzyczeć starszy pan który siedział w fotelu obok Harry'ego. Zaczęłam płakać gdy wszyscy zaczęli krzyczeć .
Harry wtulił się we mnie gdy samolot szybko opadał na ziemie . Zacisnęłam mocno oczy i słyszałam tylko krzyki ludzi ,a potem już tylko delikatny głos Juli....Juli...Juli! Juli!                                                          
                                                                    








                                                    -||-
                                                              *LEYLA *
-Juli ? ...Juli!?....JULI! -krzyknęłam jej do ucha potrząsając jej ciałem. Otworzyła oczy i wyglądała na bardzo roztrzęsioną i wystraszoną .
-Dobrze się czujesz? -zapytałam.
-ehm..taak ..jasne..jest okej.. -przetarła oczy i uśmiechnęła się..

                                                                    *Juliette*

                Straszny sen. Mam nadzieję , że nic takiego się nie wydarzy ... .
-A Leyla! masz bilet ?? -  krzyczę
-haha tak , lepiej sprawdź czy ty masz - rzuciła z uśmiechem Leyla
 -tak strasznie się cieszę że ze mną jedziesz Juli
-Ja też się cieszę ..poza tym to moje pierwsze wakacje bez rodziny... uśmiechnęłam się i podążałam za Leylą
  Jeszcze nigdy nie spędzałam wakacji poza rodzinnym miastem , jestem taka podekscytowana..
 z zewnątrz pryskam szczęściem , ale w duchu trochę się obawiam.
 -No !!  Juli to twoja ostatnia szansa by się wycofać - odparła
- nie nie mogę i nie chce - powiedziałam bez zastanowienia
 chociaż tak strasznie się boje , nigdy nie leciałam samolotem ...obym to przeżyła..
Przed wejściem stoi Stewardessa , podaje jej swój bilet i prosi bym weszła do niedługiego korytarza ...

                                                               THE AND




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Wreszcie koniec. Jak wrażenia ?! 
Ja szczerze ryczałam jak pisałam .
Tak to już koniec opowiadania. 
Mam nadzieję , że wam się podobało. zakończenia miało takie być od początku.
Coż..zawsze chciałam napisać dramat :P i oto i on. :D 
Wątek miłosny , separacje i na koniec DIE .

Ktoś się spodziewał takiego zakończenia!?

KOCHAM WAS!